Wyszukiwanie

wyszukiwanie zaawansowane >

Anegdoty

  • Giovanni Battista Lampi

    Gdy w towarzystwie rozmawiano na tematy gastronomiczne, Lampi zdradził przyjaciołom swoją zasadę kulinarną:
    - Risotta nie jem w domu, bo wiem, co w nim jest, a w restauracji nie zamawiam, bo nie wiem, co w nim jest.

  • Albert Lambert

    W filmie "Zabójstwo księcia Gwizjusza" Albert Lambert grający rolę tytułową, tak jak to wielokrotnie czynił w teatrze, spokojnie i miarowo oddychał, mimo że na scenie został zabity. Zauważył to jego starszy kolega Le Bargy, który poprosił Lamberta:
    - Nie oddychaj! To nie teatr, na scenie w teatrze ludzie widzą cię z daleka, natomiast na ekranie widać każdy ruch. Pamiętaj, że umarłeś!
    - Umarłem - przyznał znany aktor - ale nie zostałem pogrzebany, a tylko pod ziemią nie ma czym oddychać.
    Nie było rady, oddychanie Lamberta widać wyraźnie nawet dziś, pomimo bardzo już zniszczonej taśmy.

  • Jean la Fontaine

    Słysząc kiedyś, jak ktoś się rozczula nad losem potępionych wśród ogni piekielnych, La Fontaine rzekł:
    - Mam nadzieję, że stopniowo przywykną do tego i w końcu poczują się jak ryby w wodzie...

  • Jean la Fontaine

    Jean la Fontaine przeczytał kiedyś żonie rozdział swojej nowej książki, której bohater nie mógł zdobyć ukochanej dziewczyny. Fragment wysłuchanej opowieści tak bardzo wzruszył żonę pisarza, że popłakała się i nie zastanawiając się wiele, poprosiła męża:
    - Dajże mu wreszcie tę jego ukochaną!
    - Wybacz, ale nie mogę! To przecież dopiero pierwszy tom!

  • Albert Ladenburg

    Albert Ladenburg najbardziej lubił muzykę Brahmsa i któregoś dnia specjalnie pojechał do Hamburga, aby usłyszeć nowy, nigdzie dotąd nie grany koncert tego kompozytora.
    W czasie przerwy podszedł do swej znajomej, pani Schuman, aby się z nią przywitać i objaśnił jej, że do Hamburga sprowadził go koncert Brahmsa.
    - W takim razie powinien pan się przywitać ze mną! - wtrącił stojący obok nieznajomy.
    - Przepraszam, ale nie mam przyjemności znać pana - odpowiedział ze zdziwieniem Ladenburg.
    - To właśnie ja jestem Brahms! - odpowiedział ze śmiechem muzyk.

  • Andrzej Kurylewicz

    Działo się to w latach pięćdziesiątych. Po występie w Piwnicy pod Baranami grupa wykonawców przechodziła przez centrum Krakowa, gdy z wieży Kościoła Mariackiego rozległ się hejnał. Przystanęli więc pod pomnikiem Mickiewicza i słuchali, kierując głowy w górę. Gdy trzykrotnie dźwięki przebrzmiały, Kurylewicz wyciągnął swoją trąbkę i... czwarty hejnał popłynął z dołu... Tak oto artysta z Piwnicy wyręczył mistrza Śmietanę z wieży. Ten duet bez precedensu zakończył się jednak niewesoło. Kurylewicz zapłacić musiał mandat za... zakłócanie spokoju publicznego. Zdania obecnych artystów były podzielone, bo czyż można zakłócić spokój... hejnałem?!

  • Jan Kurnakowicz

    Jan Kurnakowicz, przechodząc kiedyś ulicą w Częstochowie, dał żebraczce całe pęto zakupionej przez siebie kiełbasy. Staruszkę zatkało z wrażenia. Krzyknęła za odchodzącym ofiarodawcą:
    - Panie, panie, pan chyba się pomylił! - tyle kiełbasy!?
    Kurnakowicz przystanął, uśmiechnął się i odwrócił się, mówiąc:
    - Babciu, w Częstochowie też zdarzają się cuda...

  • Jalu Kurek
    Po wieczorze autorskim, w jakimś małym miasteczku, w którym Jalu Kurek uczestniczył wraz z satyrykiem Karolem Szpalskim, nastąpiła dyskusja z czytelnikami. W pewnej chwili, jakaś panienka poprosiła pana Kurka, aby opowiedział, jak poeta rozpoczyna dzień. Kurek dumnie wypiął piersi i zaczął mniej więcej tak:
    - Kiedy pierwsze promienie słońca przenikają przez zielone listowie drzew, spoglądam w okno, budzę się. Następnie wstaję, zbliżam się do okna, wchłaniam świeże powietrze i wówczas serce wypełnia mi radość. Pulsująca żywo przyroda dodaje mi sił i inspiracji do pracy. Więc szybko ubieram się i wychodzę na dłuższą przechadzkę, aby nasycić wzrok bogactwem jej barw, aby nakarmić słuch śpiewem ptaków, protem wracam do domu, siadam do biurka i piszę.
    Inna dziewczyna, nie chcąc być gorsza w oczach nauczycielki, zapytała pana Szpalskiego:
    - A jak zaczyna swój dzień satyryk?
    Szpalski odpowiedział z powagą:
    - Robię dokładnie to samo, co mój kolega Kurek, tylko jeszcze wychodząc na spacer myję zęby...
  • Tadeusz Łapiński

    W czasie pierwszego pobytu w Nowym Jorku prof. Łapiński uczestniczył w dyskusjach na temat sztuki, które często odbywały się przy winie. Kiedyś posadzono go obok znanego z ekscentryzmów Salvadora Dali. Łapiński zauważył, że na końcu słynnego wąsika artysty przyczepiona jest autentyczna zawoskowana mucha, nie wytrzymał więc i zapytał:
    - Salvadore, powiedz, po co ci ta mucha na wąsie?
    - Mój drogi - odpowiedział Dali - to jedyny mój przyjaciel, który nigdy mnie nie zawiedzie...

  • Tadeusz Łapiński

    Tadeusz Łapiński, znany bardziej w świecie niż we własnym kraju, zyskał przyjaźń i sympatię wielu koronowanych głów, prezydentów i ogromnej rzeszy miłośników sztuki na różnych kontynentach. W czasie ostatniej wizyty w Polsce w 1996 r., związanej m.in. z pokazem poświęconego mu filmu telewizyjnego Wojciecha Wasilewskiego, opowiedział, że przed laty - już mieszkając w USA - po raz kolejny, jako uznany artysta odwiedził Australię. Warto wiedzieć, że od lat przyjaźnił się z burmistrzem Wiednia, Granzem Jonasem, który w tym czasie został prezydentem Austrii. Ponieważ przyjechał do Europy tylko na kilka dni, nie zabrał ze sobą żadnych ubrań poza jeansową bluzą i takimi samymi spodniami. Tymczasem prezydent wydał przyjęcie w pałacu cesarskim w Grazu, na które zaprosił m.in. Łapińskiego. Artysta wahał się, czy wziąć w nim udział, ponieważ nie miał smokingu, ale przyjaciele przekonali go, że nawet w jeansowym stroju powinien się tam zjawić. Prof. Łapiński tak oto wspomina to spotkanie:
    - Wchodzę do głównej sali, a tu prezydent ze swoją świtą. Ja, trochę onieśmielony, idę w kierunku prezydenta, on rzuca mi się na szyję, ściska mnie serdecznie, bo dawno się nie widzieliśmy. Wzruszyło mnie to przywitanie, a - pamiętając wciąż o moim stroju - mówię po niemiecku: "Przepraszam, panie prezydencie, ale mam na sobie amerykański frak..."
    Wszyscy się roześmiali, a prezydent Jonas uznał to za najlepszy dowcip...

Dolacz do nas

Mój panel

Dodaj nowy moduł
Treco | logo

Zaloguj się lub zarejestruj

Masz już konto? Zaloguj się do portalu za pomocą formularza.
Jesteś nowym użytkownikiem? Zarejestruj się w jednym prostym kroku.

Innowacyjna gospodarka

Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą Przyszłość.

Projekt współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej
Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka Działanie 8.1:
Wspieranie działalności gospodarczej w dziedzinie gospodarki elektronicznej

realizacja: Netizens Peppermint