Wyszukiwanie

wyszukiwanie zaawansowane >

Anegdoty

  • Lise Meitner

    Lise Meitner była szczupła, niska i nieśmiała. Pewnego razu zaprosiła grupę przyjaciół na przyjęcie urodzinowe. Jednym z gości był znany chemik Adolf von Baeyer. Był on do tego stopnia otyły, że jak sam żartował, ogromny brzuch uniemożliwiał mu zobaczenie stóp. Baeyer zadał gospodyni pytanie:
    - Proszę powiedzieć, które to są pani urodziny, a ja wyjawię, ile ważę.
    Lise odrzekła:
    - To bardzo niesprawiedliwy handel wymienny, Pan przecież może zeszczupleć, a ja nie mogę stać się młodsza.

  • Lise Meitner

    Po odkryciu nowego pierwiastka radioaktywnego o liczbie atomowej 91 nazwanego Protaktynem Lise Meitner zwolniono z obowiązku przedstawienia pracy habilitacyjnej. Wykład inauguracyjny nosił tytuł: „Znaczenie promieniotwórczości dla promieni kosmicznych”. Wydawnictwo akademickie uznało, że skoro autorką pracy jest kobieta to widocznie wkradł się błąd i nadano tytuł: „O znaczeniu promieniotwórczości dla promieni kosmetycznych”.

  • James Clerk Maxwell

    Zjawisko refrakcji stożkowej (załamania światła przy przechodzeniu przez ośrodki o różnej gęstości optycznej) najpierw zostało przewidziane przez matematykę, a dopiero później odkryte doświadczalnie. Jednakże doświadczenie było trudne i rzadko się udawało. Jamesowi Clerkowi Maxwell'owi pewnego razu udało się wywołać to zjawisko. Ucieszony wybiegł z laboratorium, aby podzielić się z kimś swoim triumfem. Spotyka kolegę, profesora matematyki, i pyta:
    - Czy chce pan zobaczyć refrakcję stożkową?
    - Nie dziękuję, przez całe życie o niej wykładam i wcale nie pragnę, aby moje wyobrażenie o niej uległo jakimś zmianom.

  • Alan G. MacDiarmid

    Pewnego dnia jeden z doktorantów Alana MacDiarmid'a, Marc Druy, skondensował niechcący dosyć niebezpieczny wybuchowy związek. Powstała panika. Policja uniwersytecka odgrodziła laboratorium od reszty budynku, stawiając specjalne warty. Usunięcie niebezpiecznego związku wymagało ostrożnego przeniesienia reaktora chemicznego do wyciągu i otworzenia zaworu. MacDiarmid postanowił zrobić to sam. Ubrany w fartuch laboratoryjny, grube rękawice i w plastikowej osłonie na twarzy, bez maski gazowej wszedł w pole rażenia. Nagle zawahał się, cofnął i zażądał dziennika laboratoryjnego o twardych okładkach. MacDiarmid zgrabnie wsunął sobie dziennik za pasek spodni, pouczając obecnych powiedział:
    - W chwilach krytycznych naukowiec powinien w pierwszym rzędzie chronić swą męskość.

  • Gottfried Wilhelm Leibniz

    Gottfried Wilhelm Leibniz pewnego razu przepływał przez rzekę w towarzystwie przewoźnika. Podstępnie wypytywał go, czy coś wie o matematyce, filozofii i astronomii. Zniecierpliwiony przewoźnik odpowiedział, że nic nie wie o tych naukach, uczony zaś stale podkreślał, że na zgłębianiu tych nauk stracił trzy czwarte swojego życia. W pewnym momencie łódka zawadziła o przeszkodę i wywróciła się.
    - Umiecie pływać?! - krzyknął przewoźnik do uczonego.
    - Nie umiem! - wołał przestraszony Leibniz.
    - To trzymajcie się moich pleców, bo stracicie naraz wszystkie cztery czwarte swego życia!

  • Feliks Klein

    Feliks Klein twierdził, że najlepsze lata twórcze przypadają na trzydziestkę, później się tylko głupieje. Obecny przy tym Walter Nernst odrzekł, że jest przeciwnego zdania, uważa bowiem, że z każdym dniem staje się mądrzejszy.
    - Tak pan sądzi? - chłodno spojrzał na niego Klein. - No to w takim razie wkrótce się wyrównamy.

  • Johannes Kepler

    Po śmierci swojej pierwszej żony Barbary Müller w 1611 roku Johannes Kepler został sam z trójką małych dzieci. Nic więc dziwnego, że zaczął się rozglądać za drugą żoną. Poszukiwania prowadził równie systematycznie i wnikliwie jak swoje dociekania astronomiczne, a potem szczegółowo opisał je w długim liście do przyjaciela. Wybierał spośród 11 kandydatek, które mu przedstawiano.
    Pierwsza była w dość zaawansowanym wieku i miała dwie córki na wydaniu. Kepler odrzucił ją, ponieważ zraził go cuchnący oddech i niejasne poglądy w sprawach religii.
    Zainteresował się jedną z jej córek, ale też mu nie odpowiadała, bo chociaż dobrze wykształcona, była przyzwyczajona do życia w luksusie.
    Trzecia, panna z Czech, podobała się Keplerowi, jednak okazało się, że wcześniej dała już słowo innemu.
    Kepler był niemal zdecydowany poślubić czwartą kandydatkę, wysoką i atletycznie zbudowaną, ale pojawiła się piąta, Susanne, która przyrzekała miłość, skromność i oszczędność, oraz że będzie kochała jego dzieci.
    Tymczasem pasierbica Keplera Regina przedstawiła mu szóstą kandydatkę, szlachetnie urodzoną i z majątkiem. Kepler miał jednak wątpliwości, czy jest dostatecznie dojrzała, i obawiał się wydatków na wystawne wesele.
    Siódma kandydatka była niezdecydowana. 
    Ósma - niezbyt ładna i pospolicie urodzona.
    Dziewiąta miała wiele zalet, ale chorowała na płuca, Kepler więc szybko się wycofał, udając, że kocha inną.
    Kandydatka numer 10, zamożna i gospodarna szlachcianka, nie grzeszyła urodą i Kepler pisał w liście, że nie wyobraża sobie kontaktów cielesnych ze względu na wielki kontrast między nimi. Kepler był chudy i zasuszony, a ona niska i gruba.
    Jedenasta kandydatka, gospodarna szlachcianka, przez cztery miesiące nie przysłała żadnej odpowiedzi.
    Ostatecznie Kepler wybrał numer piąty. Ślub odbył się w październiku 1613 roku. Susanne Reuttinger okazała się bardzo dobrą żoną i urodziła aż sześcioro dzieci.

  • Kartezjusz

    Spytano kiedyś Kartezjusza:
    - Co jest więcej warte: wielka wiedza czy wielki majątek?
    - Wiedza - odpowiedział Kartezjusz.
    - Jeśli tak, to dlaczego tak często widzi się uczonych pukających do drzwi bogaczy, a nigdy odwrotnie?
    - Ponieważ uczeni znają dobrze wartość pieniędzy, a bogacze nie znają wartości wiedzy - odparł Kartezjusz.

  • Marek Kac

    Znany matematyk polskiego pochodzenia Marek Kac wygłaszał referat w Kalifornijskim Instytucie Technologii. Wśród słuchaczy znalazł się sławny fizyk, Richard Feynman, który lubił podkpiwać z przesadnej dbałości matematyków o ścisłość.
    - Gdyby matematyka nie istniała - rzekł w pewnej chwili do Kaca - to świat cofnąłby się tylko o tydzień.
    - Ależ tak - bez namysłu odpowiedział Kac. - Właśnie o ten tydzień, w którym Pan Bóg go stworzył.

  • Leopold Infeld

    Leopold Infeld wszystko chciał załatwiać, zaczynając od najwyższego szczebla. Podczas wizyty w Warszawie wybitnego fizyka austriackiego Victora Weisskopfa Infeld postanowił z nim iść do kina. Gdy przy kasie było kilka osób Infeld przyzwyczajony do rozmowy z najwyższymi władzami przedstawił się bileterce i zażądał widzenia z dyrektorem kina. Na odpowiedź, że dyrektora nie ma zaczął głośno besztać personel za nieporządek i brak dyscypliny. Weisskopf obserwował tę niezrozumiałą scenę i gdy dowiedział się o co chodzi, rzekł:
    - Przecież przy kasie nie ma tłoku i zapewne są jeszcze bilety.
    Infeld zreflektował się i ze śmiechem podszedł do kasy.

Dolacz do nas

Mój panel

Dodaj nowy moduł
Treco | logo

Zaloguj się lub zarejestruj

Masz już konto? Zaloguj się do portalu za pomocą formularza.
Jesteś nowym użytkownikiem? Zarejestruj się w jednym prostym kroku.

Innowacyjna gospodarka

Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą Przyszłość.

Projekt współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej
Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka Działanie 8.1:
Wspieranie działalności gospodarczej w dziedzinie gospodarki elektronicznej

realizacja: Netizens Peppermint