Wyszukiwanie

wyszukiwanie zaawansowane >

Anegdoty

  • Edward Gierek

    Podczas jednej z wizyt w Polsce Breżniew został zaprowadzony przez Gierka do biblioteki. Breżniew chodzi, przegląda książki, nagle w jego ręce dostał się "Pan Tadeusz".
    Breżniew zaczyna czytać:
    "Litwo, ojczyzno moja...", wściekły rzuca książkę i pyta się Gierka:
    - Kto to napisał?!
    Gierek wystraszony nie na żarty:
    - Mickiewicz, ale... ale on już nie żyje...
    Na to rozpromieniony Breżniew:
    - Wiesz co, Edziu, za to cię właśnie lubię!

  • Autor nieznany

    Żacy krakowscy często chodzili po domach prosząc o jedzenie, ale niekiedy też korzystali z nadarzającej się okazji. Kiedyś pewna matka, nie mogąc zachęcić synka do jedzenia kaszy, udawała, że daje miseczkę komuś za oknem:
    - Jedz, dziadku, mój Jasiek jej nie chce.
    Przechodzący żak natychmiast porwał miskę i szybko ją opróżnił - mimo protestów gospodyni widzącej, co się stało.
    Nic dziwnego więc, że po mieście krążyło porzekadło: „Żak gdy głodny, jak wilk szkodny”.

  • Stańczyk

    Stańczyk, nadworny błazen Zygmunta I i Zygmunta Augusta, kiedyś był świadkiem sporu o to, jaki zawód ma najwięcej swoich przedstawicieli. Postanowił udowodnić, że najwięcej mamy lekarzy. Obwiązał więc chustą twarz, udając ból zęba, i zaczął krążyć po Krakowie. Mieszczanie, współczujący popularnemu i lubianemu trefnisiowi, zaczęli udzielać mu różnych rad, które ten skwapliwie zapisywał. Po powrocie do zamku zakład wygrał bez trudu. Po latach owa scenka stała się tematem młodzieńczego obrazu Jana Matejki, przechowywanego dziś w krakowskim domu artysty.

  • Bolek Rogatka

    Historia dotyczy Bolesława Rogatki, który był ponoć polskim raubritterem, czyli rycerskim rozbójnikiem i zabijaką a przy okazji posiadał czarne poczucie humoru. Otóż Bolesław miał nadwornego błazna, który żartował sobie ze wszystkiego i wszystkich, nie oszczędzając też księcia. Któregoś dnia jednak przesadził i zdenerwował Bolesława, a ten zdenerwowawszy się skazał błazna na śmierć. Nadszedł dzień, w którym miano wykonać wyrok. Błazna z opaską na oczach poprowadzono na miejsce kaźni. Położono mu głowę na pniu, odczytano wyrok, kat stanął nad błaznem, wziął zamach, uderzył... i okazało się, że zamiast topora miał kiełbasę. Wszyscy się nieźle przy tym ubawili, jednak po chwili podnoszą błazna, zdejmują mu opaskę... a ten nie żyje. Umarł ze strachu. Komentarz Bolesława Rogatki do tego zdarzenia:
    – Błazen... To ma być błazen?! Niby błazen, a na żartach się nie zna!

  • Bolesław Wieniawa - Długoszowski

    W 1934 roku, gdy  Bolesław Wieniawa - Długoszowski miał reprezentować Polskę na pogrzebie króla Jugosławii, Aleksandra, z niejasnych przyczyn spóźnił się na uroczystość. Po powrocie do kraju dostał rozkaz zameldowania się u Marszałka, którego ponoć incydent ten doprowadził do wściekłości.
    Wieniawa stanął do raportu w smokingu, co jeszcze bardziej rozwścieczyło Piłsudskiego.
    Gdy nie panując nad sobą, ryknął w stronę stojącego na baczność Wieniawy:
    - Co to ma znaczyć? - ten najzwyczajniej w świecie odpowiedział:
    - Komendancie, melduję posłusznie, iż wiem, żem ciężko przewinił i powinienem dostać po pysku. A ponieważ bardzo szanuję swój mundur, przybyłem jako cywil.
    - Polski generał nie może dostać po mordzie w mundurze!
    Kary nie było, Piłsudski dał się kolejny raz rozbroić swemu ulubieńcowi.

  • Ernest Hemingway

    Zapytano raz Hemingwaya, co to jest szczęście.
    - Szczęście - to dobre zdrowie i słaba pamięć - odpowiedział pisarz.

  • Jean de La Fontaine

    Kiedyś La Fontaine poszedł w odwiedziny do swojego przyjaciela.
    - Przecież on umarł dokładnie miesiąc temu - powiedziała gospodyni - a pan wygłosił mowę pogrzebową.
    - Rzeczywiście, doskonale pamiętam. Mógłbym tę mowę słowo w słowo zapisać.

  • Wasyl Żukowski

    W czasie podróży po Szwajcarii, Wasyl Żukowski udał się w gronie znajomych na wycieczkę, w okolice Lucerny. Ktoś z towarzystwa zaproponował wejście na szczyt dość stromego Pilatusa, skąd można było zachwycać się pięknym widokiem.
    - O, dziękuję uprzejmie! - odparł Żukowski - Wobec gór zachowuję się tak, jak wobec pięknych kobiet. Pozostaję zawsze u ich stóp...

  • Alojzy Fortunat Żółkowski

    Wezwany kiedyś przez carskiego oficera na pojedynek za rzekomą obrazę, Żółkowski zajechał na wyznaczone miejsce zaprzężoną w konie wypożyczoną... armatką. Carski oficer widząc to, zawołał oburzony:
    - Ze mną nie ma żartów! Przysięgam, że jeden z nas musi tu pozostać!
    - Kiedy tak, to zostań pan, a ja odjadę... - odparł komik i natychmiast zawrócił armatkę, zostawiając oficera wśród przypadkowych widzów, pokładających się ze śmiechu.

  • Stefan Żeromski

    Jeden z przyjaciół Żeromskiego zwierzał się pisarzowi, że ciągle nawiedza go myśl, aby się ożenić. Autor "Popiołów" przerwał wywody przyjaciela:
    - Nie lekceważ nigdy pokusy, drugi raz może nie przyjść!

Dolacz do nas

Mój panel

Dodaj nowy moduł
Treco | logo

Zaloguj się lub zarejestruj

Masz już konto? Zaloguj się do portalu za pomocą formularza.
Jesteś nowym użytkownikiem? Zarejestruj się w jednym prostym kroku.

Innowacyjna gospodarka

Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą Przyszłość.

Projekt współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej
Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka Działanie 8.1:
Wspieranie działalności gospodarczej w dziedzinie gospodarki elektronicznej

realizacja: Netizens Peppermint