Wyszukiwanie

wyszukiwanie zaawansowane >

Anegdoty

  • Konstanty Rokossowski

    Rokossowski był bardzo przystojnym mężczyzną. Kiedy jego wojska stały w obronie, a jego kwatera była daleko z tyłu, w jakimś dworku, Rokossowski zaprosił do siebie Walentynę Sierową - aktorkę, kobietę o nieprzeciętnej urodzie, żonę pisarza Konstantego Simonowa. Gdy pobyt Walentyny u Rokossowskiego przedłużał się, Simonow poskarżył się Stalinowi. Na najbliższej odprawie u Stalina, omawiając sytuację na frontach, Stalin niespodziewanie zwrócił się do Rokossowskiego:
    - Towarzyszu Rokossowski. Walentyna Sierowa to czyją jest żoną?
    - Konstantego Simonowa - odpowiedział Rokossowski.
    - Ja też tak sądzę - rzekł Stalin.
    Rokossowski po powrocie z odprawy natychmiast odesłał Walentynę samolotem do męża.

  • Józef Stalin

    Rokossowski siedział w łagrze 3 lata. Wybito mu wszystkie zęby i specjalnym urządzeniem łamano mu palce. Wreszcie, kiedy zbliżała się wojna został zwolniony, przyjęty do wojska i przydzielono mu dowództwo nad armią. Został wezwany na naradę sztabową. W pewnym momencie narady Stalin pyta:
    - A co wy sądzicie o tym towarzyszu Rokossowski? 
    - Nie wiem, towarzyszu Stalin - odpowiada Rokossowski - siedziałem wtedy w łagrze.
    - Też nie miał kiedy sobie wymyślić siedzenia w łagrze - burknął Stalin.

  • Ernest Lawrence

    W 1935 roku w odwiedziny przyjechał do Ernesta Orlando Lawrence’a jego brat John, który był z wykształcenia lekarzem. John z racji swojego zawodu, zwrócił uwagę na możliwy szkodliwy wpływ promieniowania, na które narażony jest Lawrence oraz reszta naukowców pracujących przy cyklotronie. Postanowiono przeprowadzić badania na zwierzętach. Pierwszy szczur, którego umieszczono w małym pudełku obok naświetlanej tarczy, przeżył jedynie 5 minut. To doświadczenie wywołało przerażenie wśród badaczy, niemniej jednak nie trwało ono długo - okazało się, że w pudełku zapomniano wywiercić otwory i szczur się udusił.

  • Richard Feynman

    Richard Feynman był posiadaczem vana, który oprócz bardzo charakterystycznego numeru rejestracyjnego „QUANTUM”, był wymalowany słynnymi diagramami, które przyniosły Feynmanowi wielką sławę i są powszechnie używane przez fizyków do obliczania prawdopodobieństwa zaistnienia oddziaływania pomiędzy cząstkami elementarnymi. Samochód choć zwracał na siebie uwagę, to jednak niewielu tak naprawdę rozumiało czym właściwie są pokrywające jego karoserię piktogramy. Czasem jednak zauważał je ktoś obeznany z tematem i zadawał pytanie:
    - Przepraszam, ale czy mógłby mi pan wytłumaczyć, dlaczego pomalował pan swój samochód w diagramy Feynmana.
    Na co właściciel miał wyjątkowo prostą odpowiedź:
    - Ponieważ nazywam się Richard Feynman.

  • Richard Feynman

    Część osób nie wie zapewne, że Richard Feynman (1918 - 1988) oprócz bycia sławnym fizykiem, był także całkiem niezłym kasiarzem (sprawnie otwierał sejfy). Był także legendarnym wręcz kawalarzem…W latach czterdziestych XX w., kiedy Feynman jeszcze jako młody fizyk pracował nad Projektem Manhattan, dla żartu włamał się do trzech sejfów zawierających ściśle tajne dokumenty dotyczące projektu bomby atomowej. W jednym z nich zostawił kartkę z notesu z podpisem „Mądrala”, a ostatniej „Ten co ostatnio”. Następnego dnia dr Frederic de Hoffman otworzył sejfy ze zdumieniem odnalazł tajemnicze wiadomości leżące na najtajnieszych dokumentach na świecie. Kiedy jednak przeczytał podpis „Ten co ostatnio”, nieomal nie dostał zawału krzycząc:
    - To ten sam, który włamał się do budynku Omega! 
    Jak się okazało, inny ściśle tajny projekt realizowany w Los Alamos został zinfiltrowany przez szpiegów obcego wywiadu. De Hoffman był naprawdę przerażony. Feynman wspominał później:
    - Czytałem w jakiejś książce, że gdy ktoś się boi, jego twarz przybiera ziemisty kolor, ale do tamtej chwili nigdy tego nie doświadczyłem. Cóż, to święta prawda. Twarz De Hoffmana zrobiła się szara, a potem żółto-zielona. Przerażający widok. 
    Widząc to Feynman szybko przyznał się do psoty.

  • Andrzej Niemczyk

    Prowadzący poprosił uczestnika, żeby na chwilę opuścił salę, ponieważ jest to potrzebne do przeprowadzenia ćwiczenia. Gdy nieszczęśnik wyszedł, trener zagadał się z grupą i... zapomniał o osobie, którą poprosił o wyjście. "Zapomniany" czekał za drzwiami półtorej godziny, aż w końcu sam nieśmiało zajrzał i spytał się, czy może już wrócić !!

  • Barbara i Jerzy Bereccy

    Kiedyś na ”szkoleniu integracyjnym” przygotowanym przez jedną z firm ubezpieczeniowych siedzieliśmy razem z kolegami agentami, którzy od początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku sprzedają ubezpieczenia. Janusz powiedział: ”My, starzy agenc”, to mamy dobrze. Przynajmniej wiemy, czego się bać”.

  • Barbara i Jerzy Bereccy

    Właściciel domu umawiał się z fachowcem na wycyklinowanie drewnianych schodów. Praca drobna, kilku poprzednich specjalistów żądało zbyt dużo za usługę. Ze skromnym fachowcem negocjacje poszły dość łatwo i cena nie była wygórowana. Po zakończeniu negocjacji właściciel domu stwierdził, że w zasadzie skoro wszystko już jest omówione, to można przystąpić do pracy.
    - Zaraz, zaraz - odpowiedział fachowiec, a  umowa? Bo widzi pan, jak jest dobrze, to jest dobrze.
    - A jak jest źle? - zapytał właściciel domu.
    - To jest umowa - odpowiedział majster.

  • Autor nieznany

    W 2006 roku, gdy prowadziliśmy szkolenie w jednej ze szkół w Homlu na Białorusi, zatrzymaliśmy się w największym hotelu w centrum miasta. Po hotelowej rejestracji, wjechaliśmy windą na właściwe piętro i podeszliśmy do stolika dyżurnej, aby otrzymać klucze do pokojów. Dyżurnej nie było. Postanowiliśmy czekać. Gdzieś dzwonił telefon. Rozglądaliśmy się wokół stolika, zaglądaliśmy za szafkę z kluczami, ale telefonu nigdzie nie było. Jednak dalej rozlegał się jego dźwięk. Po chwili przyszła dyżurna, wyjęła z kieszeni klucz i otworzyła szufladę. Wygrzebała spod papierów jeszcze jeden klucz, pochyliła się nad szafką z kluczami wysokości stolika i zaczęła otwierać przymocowaną do szafki potężną kłódkę. Po drugim razie zamek puścił i podniosła do góry umocowany na zawiasach blat. Naszym oczom ukazał się stary, dzwoniący telefon. Wyjęła go na biurko i spokojnie podniosła słuchawkę.

  • Autor nieznany

    Podczas szkolenia z Superwizji Klinicznej ojciec Wojciech polecił uczestnikom, aby przygotowali na foliach schematy graficzne obserwowanych lekcji. Prezentując na rzutniku pisma jeden ze schematów, ojciec Wojciech postanowił dokonać korekty jednego z nich. Wziął flamaster przystosowany do pisania na folii i zaczął nim dorysowywać kilka prostych elementów. Przez nieuwagę wyjechał flamastrem poza folię i narysował grubą czarną linię na lustrze rzutnika. Po szybkiej reakcji uczestników, poślinił palec i natychmiast starł narysowaną linię.
    - Proszę ojca - odezwał się jeden z uczestników.
    - Czy ojciec wie, że ten flamaster można zetrzeć jedynie alkoholem?

Dolacz do nas

Mój panel

Dodaj nowy moduł
Treco | logo

Zaloguj się lub zarejestruj

Masz już konto? Zaloguj się do portalu za pomocą formularza.
Jesteś nowym użytkownikiem? Zarejestruj się w jednym prostym kroku.

Innowacyjna gospodarka

Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą Przyszłość.

Projekt współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej
Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka Działanie 8.1:
Wspieranie działalności gospodarczej w dziedzinie gospodarki elektronicznej

realizacja: Netizens Peppermint