Bajki

Król Jan i Opat Canterbury

2011-08-17 10:11:52
Opowieść toczy się w czasach panowania Jana bez Ziemi. W tym też czasie żył w Canterbury opat, który utrzymywał świetny dwór, stu braci zakonnych oraz pięćdziesięciu wspaniałych rycerzy. Król nie lubił jednak konkurencji, szczególnie gdy inne osoby doznawały większych zaszczytów niż on sam. Wezwał zatem opata do siebie, a ten przybył do niego z całą swoją świtą. Tuż po powitaniu, wyłuszczył sprawę swojemu gościowi, uznając, że tak liczny i bogaty dwór, uwłacza jego godności i świadczy o samowoli i rozpasaniu. Opat próbował się bronić, twierdząc, że wszystkie wydatki pokrywa z ofiar pochodzących od ludu na rzecz zakonu i nawet nie dotyka królewskich dóbr. Władca uznał jednak, że wszystko co znajduje się pod jego rządami, jest jego własnością, a pyszny orszak drażni go swoją wielkością i przepychem. Pierwotnie chciał nawet skazać prałata na śmierć, ale podjął decyzję, że go oszczędzi, jeśli tylko odpowie na trzy jego pytania. W pierwszym pytaniu żądał wskazania środka świata, w drugim zapytywał, ile czasu będzie potrzebował, aby objechać cały świat. W trzecim opat miał mu odpowiedzieć, o czym akuratnie będzie myślał. Klecha przeraził się pytaniami, a monarcha dał mu tydzień czasu na przemyślenia, po których skróci go o głowę, jeśli nie uzyska zadowalających odpowiedzi. Zmartwiony opat odjechał do domu, ale po drodze wstąpił jeszcze na Uniwersytet Oxfordzki, aby zapytać uczonych mężów o poprawne odpowiedzi. Nikt jednak nie był w stanie mu pomóc. Gdy wracał zrezygnowany, spotkał po drodze swojego pasterza pasącego owieczki. Gdy poddany usłyszał o jego zmartwieniu, zaproponował swoją skromną pomoc. Pomyślał, że skoro mędrcy nie są w stanie znaleźć żadnych rozwiązań, to może prostemu i głupiemu pasterzowi uda się taka sztuka. Poprosił opata, aby pozwolił mu się przebrać w jego szaty i dał grupkę rycerzy do obstawy. Ten początkowo wzdragał się przed takim rozwiązaniem, uznając, że sam musi stawić czoła niebezpieczeństwu, a ponadto nie może narażać niewinnego człowieka. W końcu jednak uległ namowom, a pasterz w odpowiednim przebraniu wyruszył do króla. Przed majestatem pojawił się w skromnym habicie i kapturem nasuniętym na twarz. Gdy padło pierwsze pytanie, odparł, że środek ziemi znajduje się w tym miejscu, po czym stuknął pastorałem w posadzkę. A jeśli król mu nie wierzy, niech nakaże to zmierzyć i dokładnie sprawdzić. Dowcipna i bystra odpowiedź bardzo spodobała się monarsze, który zaraz zadał kolejne pytanie. Przebrany pasterz odrzekł, że jeśli tylko król zechce wstać wraz ze słońcem i z nim wędrować po ziemi, to cała podróż potrwa najpewniej do kolejnego wschodu słońca. Władca roześmiał się szeroko, gdyż nawet nie przypuszczał, że taką drogę można pokonać tak szybko. Gdy padło ostatnie już pytanie, prosty chłopak odparł, że królewska mość jest teraz przekonana, iż rozmawia z opatem Canterbury. Tymczasem prowadzi ożywioną dysputę z biednym pasterzem, którzy przyszedł zamiast swego pana, prosić o łaskę dla niego. Po tych słowach zdjął kaptur z głowy i czekał na monarszą reakcję. Jan tylko przyklasnął nad sprytem swego poddanego, uznając, że ma więcej rozumu od opata i dlatego powinien zająć jego miejsce. Ubogi pasterz odmówił jednak uniżenie, dodając, że nie potrafi nawet pisać i czytać. Król nakazał zatem przekazać opatowi, że mu wybaczył, a inteligentnemu chłopakowi nakazał wypłacać cotygodniowo cztery dukaty.

Historia uzmysławia, że z każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji, można odnaleźć jakieś wyjście. W tamtych odległych czasach nikt nie był w stanie udzielić prawidłowych i racjonalnych odpowiedzi na pytania króla. Można zatem powiedzieć, że władca szukał jedynie pretekstu, do zgodnego ze swoim sumieniem i obyczajami, wydania wyroku śmierci. Można jednak przyjąć z pełnym przekonaniem, że był to „test na inteligencję” i umiejętność odnalezienie się w trudnej sytuacji. Często bowiem bywa tak, że musimy improwizować, gdyż jedna i niezbywalna prawda nie istnieje, a jedyną drogą ucieczki z tarapatów jest zabłyśnięcie elokwencją. Menedżer musi nad wyraz często podejmować decyzje, w sytuacji gdy nie ma dość wiedzy ani odpowiednich przesłanek. Działa wtedy w atmosferze niepewności i musi starać się wczuć w rolę swojego rozmówcy czy kontrahenta, aby odgadnąć, jaka odpowiedź lub decyzja będzie przez niego oczekiwana i zadowalająca. Najpewniejszą metodą na rozładowanie sytuacji i umożliwienie, aby druga strona mogła „wyjść z twarzą”, jest obrócenie wszystkiego w żart, który będzie zarazem jednakowo śmieszny dla wszystkich. Historia przypomina także, że w pewnych sytuacjach nie jest tak istotna wiedza, jak doświadczenie i zdolność sprawnej adaptacji do nowych okoliczności.
Dolacz do nas

Mój panel

Dodaj nowy moduł
Treco | logo

Zaloguj się lub zarejestruj

Masz już konto? Zaloguj się do portalu za pomocą formularza.
Jesteś nowym użytkownikiem? Zarejestruj się w jednym prostym kroku.

Innowacyjna gospodarka

Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą Przyszłość.

Projekt współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej
Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka Działanie 8.1:
Wspieranie działalności gospodarczej w dziedzinie gospodarki elektronicznej

realizacja: Netizens Peppermint