Wyszukiwanie

wyszukiwanie zaawansowane >

Porady praktyków

Tajemnice rozwoju osobistego - część I

30 października 2013
Tajemnice rozwoju osobistego - część I

Dążymy, a nie unikamy

Dzisiejszy artykuł jest tekstem wprowadzającym do nowego cyklu dotyczącego rozwoju osobistego. Poprzedni cykl skupiony był na psychologii zorientowanej na proces, obecny zaś ma szersze spektrum - dotyczy całego rozwoju osobistego, zarówno w formie warsztatowej, jak i indywidualnej. Chciałbym przekazać w nim podstawowe „prawdy” - zagadnienia sprawdzone i opisane w psychologii, do których ja również się przekonałem w mojej praktyce trenerskiej i indywidualnej. Jako pierwszą chciałbym opisać różnicę między motywacjami dążeniowymi a unikowymi - uważam, że jest to kluczowe rozróżnienie dotyczące nie tylko warsztatów, ale też całego naszego życia. Ponadto sądzę, że poślednim celem każdego warsztatu jest wyrabianie w uczestnikach nawyku dążenia i uwalnianie ich od nadmiernego unikania.

Czym jest dążenie, a czym unikanie?

Motywacja unikowa jest zupełnie inną motywacją niż motywacja dążeniowa. Unikamy sytuacji i emocji negatywnych - na przykład bólu, rozczarowania, braku pieniędzy, różnego typu zagrożeń. Takie unikanie nie prowadzi do rozwoju, jest ono raczej związane z obroną tego, co nam jeszcze pozostało i co zostało w pewien sposób zagrożone. Gdy zagrożenie minie, motywacja również przestaje istnieć. Jest ono też bliższe motywacji zewnętrznej, ponieważ to z zewnątrz najczęściej pojawia się coś, co może nam zagrozić. Nie mówię, że motywacja dążeniowa jest zła i że należy jej unikać jak ognia - w sytuacjach rzeczywiście zagrażających nam jest naturalnym sposobem ochrony tego, co mamy, problem pojawia się dopiero wtedy, gdy zaczyna się generalizować na większość sfer naszego życia. Gdy pracujemy i zarabiamy tylko po to, by nam nie zabrakło pieniędzy na życie, zapominając o samorealizacji i satysfakcji z pracy, a po pracy zabijamy czas, by uciec od nudy i samotności, a nie by dobrze się bawić, realizować, czerpać z życia.

Czym innym jest natomiast motywacja drążeniowa - bliższa motywacji wewnętrznej. Jest to stan, gdy czujemy, że chcemy coś osiągnąć, pójść dalej - jest dobrze, ale może być jeszcze lepiej! W tym przypadku nie mamy poczucia, by coś nam groziło, możemy więc być bardziej kreatywni, puścić wodze fantazji, otworzyć się na nowe, na to, co ma nam do zaproponowania prowadzący. Poczucie bezpieczeństwa jest dominującą kwestią odróżniającą dążenie od unikania.

Jak odróżnić jedno od drugiego?

Jak już wspomniałem, podstawowa różnica leży w źródle motywacji - czy chcemy uniknąć czegoś nieprzyjemnego, naruszającego nasze poczucie bezpieczeństwa, czy też dążymy do jeszcze lepszego stanu. Widać to również wśród uczestników warsztatu - czy przychodzą, bo muszą, czy też dlatego, że chcą. Moim zdaniem najgorszą motywacją, z jaką może przyjść osoba zainteresowana rozwojem osobistym do prowadzącego, jest motywacja „za karę” albo z przymusu. Motywacja unikowa wynika przede wszystkim z lęku; przyjście pod przymusem jeszcze ten lęk może wzmacniać. W takiej sytuacji uczestnik chce tylko otrzymać to, po co przyszedł, na przykład, by dowiedzieć się jednej konkretnej rzeczy - jak sprzedać dany produkt, jak się dobrze zaprezentować, jak poprawić swoje relacje ze współpracownikami albo lepiej radzić sobie ze stresem - i gdy ją dostanie (zniknie poczucie zagrożenia), przestaje również być zainteresowany dalszym rozwojem. Wypełnieniu braku, z którym klienci przyszli na warsztat, towarzyszy poczucie ulgi, którego nie można mylić z prawdziwą przyjemnością. Uczestnik unikający często również oczekuje otrzymania nowej wiedzy czy umiejętności, po które przyszedł na warsztat, z zewnątrz - od trenera czy innych uczestników, nie stara się szukać jej w sobie. A jeżeli jej nie otrzyma, budzi się w nim rozczarowanie.

Dla uczestnika dążącego próbowanie nowych rzeczy, poszukiwania wewnętrzne same w sobie stanowią fascynującą podróż przez siebie i w przypadku nieznalezienia rozwiązania, mogą stanowić nagrodę i źródło satysfakcji. W przypadku motywacji dążeniowej uczestnicy aż się palą do tego, by próbować nowych rzeczy, nie przychodzą z jednym konkretnym problemem, tylko chłoną wszystko to, co uznają za przydatne / interesujące / rozwijające. Widać w ich zachowaniu radość, zadowolenie, ciekawość. Praca na warsztacie czy sesji indywidualnej może być wtedy naprawdę głęboka i satysfakcjonująca.

Zwrot ku dążeniowości

Współczesny rozwój osobisty coraz bardziej rozumie potrzebę dążenia. Dlatego też coraz popularniejszy jest coaching - nastawiony na cel i osiągniecie go. Z tego też względu na warsztatach czy sesjach rozwojowych panuje czasem aż reżim pozytywnego myślenia, szukania pozytywów, pozytywnego formułowania celów. Inną formą wzbudzenia w sobie dążenia, coraz popularniejszą w Polsce i na Zachodzie, bliską również mnie, jest joga śmiechu, o której chciałbym napisać kilka słów. Wywodzi się ona z udowodnionego faktu, że organizm nie odróżnia śmiechu wywołanego od naturalnego. Dodatkowo pozwala ona zmieniać sposób reagowania na trudniejsze sytuacje życiowe - brak pieniędzy, kłótnie, choroby, bóle w ciele, korki uliczne -poprzez śmiech, rozładowując lęk i inne negatywne emocje. Nie muszę chyba dodawać, że śmiech, zabawa i ciekawość należą zdecydowanie do świata dążenia...

Jak wzbudzać dążeniowość

By nie być gołosłownym, chciałbym zaproponować kilka wskazówek, jak można pobudzić uczestników do większego dążenia:

1. Zbuduj poczucie bezpieczeństwa - nawet jeżeli uczestnicy zostali skierowani na szkolenie niejako za karę lub też pod przymusem („Idź na szkolenie, może wreszcie nauczysz się lepiej współpracować z ludźmi...”), nie muszą tego odczuć w trakcie. Jeżeli zbudujesz bezpieczną atmosferę, zadbasz o to, by uczestnicy zaufali tobie oraz sobie nawzajem, osiągniesz o wiele większe rezultaty, niż gdy co chwila będziesz wspominał o groźbie zwolnienia lub innych sankcjach, które zostaną zastosowane, jeżeli osoby nie wyniosą wystarczająco dużo z warsztatu. Nie wywołuj w nich dodatkowego lęku, jeżeli już czują się zestresowani - czy to nową sytuacją warsztatową, czy też napiętą sytuacją w pracy.

2. Odwołuj się do osobistych potrzeb, motywacji, dążeń. Osoby rozwijające się nie robią tego dla innych - dla szefa, dla współpracowników czy dla klientów - tylko dla siebie! To też wyznacza motywację dążeniową - nakierowanie na to, co rzeczywiście chcę osiągnąć, do czego naprawdę chcę dojść. Pokaż uczestnikom, co mogą osiągnąć, nakreśl wizję pozytywnego stanu, który jest na końcu drogi rozwojowej, wtedy też dużo chętniej będą chcieli przejść tę drogę.

3. Nawiązuj do pozytywnych doświadczeń. Pracując nad autoprezentacją uczestników, możesz przedstawić mnóstwo przykładów, jak nie należy robić, ale też możesz odwołać się do tego, co już działa i wzmocnić to. Na przykład zamiast wyszukiwać to, co nie działa, możesz skupić się na tym, co dobrze funkcjonuje i jak to przenieść na obecną sytuację. Możesz poprosić uczestników o przypomnienie sobie kilku wystąpień publicznych, kiedy czuli się dobrze w centrum uwagi i kiedy otrzymywali pozytywny feedback odnośnie do swojej autoprezentacji i poszukać w nich punktów wspólnych.

4. Dążenie jest o wiele przyjemniejsze niż unikanie! Tylko trzeba się z nim oswoić :). Warto więc, byś sam w swoim życiu był bardziej nakierowany na dążenie. Uczestnicy bowiem są w stanie wyczuć, czy prowadzący  warsztat dąży (jest rozluźniony, czerpie przyjemność z prowadzenia, jest otwarty, uważny i kreatywny), czy też unika (chce wykonać założony plan, wydaje się spięty, motywowany lękiem).

Paweł Tempczyk

Ocena:
Ocena: 0/6
Dolacz do nas

Mój panel

Dodaj nowy moduł
Treco | logo

Zaloguj się lub zarejestruj

Masz już konto? Zaloguj się do portalu za pomocą formularza.
Jesteś nowym użytkownikiem? Zarejestruj się w jednym prostym kroku.

Innowacyjna gospodarka

Dotacje na innowacje - Inwestujemy w Waszą Przyszłość.

Projekt współfinansowany z funduszy Unii Europejskiej
Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka Działanie 8.1:
Wspieranie działalności gospodarczej w dziedzinie gospodarki elektronicznej

realizacja: Netizens Peppermint