Chorobliwy perfekcjonizm

0
530

Jeśli jesteś przekonany, że człowiek może osiągnąć wszystko, jeśli tylko wystarczająco się stara; uważasz, że ciągle trzeba się doskonalić, bo kto nie idzie do przodu, ten się cofa; myślisz: sukces albo porażka, nie ma innej możliwości! – to znaczy, że tkwisz w pułapce. Pułapce perfekcjonizmu.

Oczywiście, nie jesteś jedyną osobą, która myśli w taki właśnie sposób. Wokół ciebie znajduje się spora ilość ludzi, zamkniętych w takiej samej klatce jak ty. Jednak, na szczęście, klucz do niej można z łatwością odnaleźć. I raz na zawsze uwolnić się od chorego perfekcjonizmu. Nie być skrępowanym czymś odgórnym, co do końca nie jest realne. W jaki sposób objawia się przebywanie w pułapce doskonałości? Bycie współczesnym perfekcjonistą przejawia się tym, że staramy się sprostać wszystkim oczekiwaniom i żyjemy w szalonym tempie, odmawiając sobie przyjemności. Jedynym celem staje się praca i pogoń za karierą, wszystko to pochłania naszą osobowość. Skutkiem tego jest samotność, ciągłe zmęczenie i smutek.

Człowiek sukcesu, a człowiek spełniony

Obecnie – co nietrudno zauważyć – kreowany jest wizerunek człowieka sukcesu, który znajduje się na wysokim stanowisku, ma dużo pieniędzy na koncie i zajmuje wysokie miejsce w jakimś powszechnie „szanowanym” rankingu. Chęć bycia na szczycie jest nieodłącznie związana ze stałym dążeniem do perfekcji. Osoby chcące być doskonałymi, dają z siebie 200%, a czasem nawet więcej, byle tylko być najlepszym, najpiękniejszym i najwspanialszym. Wierzą, że żyjąc na wysokich obrotach, będą w stanie utrzymać się na szczycie przez długie lata. Tymczasem wcale tak nie jest, gdyż odbijają się o mur brutalnej rzeczywistości. Organizm najzwyczajniej w świecie nie wytrzymuje przeciążenia. W końcu przestajemy sobie radzić zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

Co się z tym wiąże? Do czego to prowadzi? Dziś coraz młodsi cierpią na zespół wypalenia zawodowego. Przestają sobie radzić z pracą, mają kłopoty ze snem i koncentracją, chorują, są przygnębieni i tracą zdolności intelektualne. Wtedy dopiero nadchodzi czas, by spojrzeć wstecz. By zauważyć, że nienasycone ambicje nie mogą zdominować naszego życia.

Polubić samego siebie

Najlepszym narzędziem do okiełznania niezaspokojonych ambicji jest stabilne poczucie własnej wartości. Bo to nie tylko wina czynników zewnętrznych, że tak gonimy za sukcesem. Wzrastające wymagania i oczekiwania wobec nas samych, trafiają na bardzo podatny grunt – chwiejne poczucie własnej wartości. W szaleńczy wir wzrastających ambicji wpadają ci, którzy ciągle muszą potwierdzać swoją wartość – sukcesem, pieniędzmi, urodą, idealną rodziną. Pierwszym krokiem do uwolnienia się z potrzasku doskonałości jest krok w stronę lustra. I szczere powiedzenie sobie: „Nie muszę niczego udowadniać i potwierdzać”. Później należy tylko uwierzyć w samego siebie. Zbudować swoje poczucie wartości, nie opierając się na ludziach, których nasze życie nie interesuje.

Punktem wyjścia jest określenie tego, w czym jesteśmy dobrzy. Wypisanie tego na kartce i spoglądanie codziennie na swoje najlepsze cechy i umiejętności. Musi to być codzienny rytuał, trwający aż do momentu, w którym nasze mocne strony zakorzenią się w nas samych i uwierzymy w to, że nikomu nie trzeba nic udowadniać, gdyż cała siła tkwi w nas samych. Ktoś, kto zaakceptuje samego siebie i przestanie cały czas coś udowadniać, będzie robił to, co kocha. Skończy z bezsensownymi i wyniszczającymi pojedynkami i gonitwami. I nie startując do żadnego wyścigu, zdobędzie najwyższą stawkę: satysfakcję, poczucie sensu życia i osobisty sukces.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here