Dziewczyna i gwiazdy

0
596

Historia dzieje się w czasach, gdy na niebie nie było jeszcze gwiazd, a wszystkie bezksiężycowe noce były czarne jak smoła. W tamtych czasach, w głębi Afryki, żyła dziewczyna o imieniu Mbi.

O dziewczynie

Była najpiękniejszą spośród wszystkich dziewcząt, jakie kiedykolwiek żyły w głębi dżungli, stepów i pustyni kontynentu. Miała zarazem bardzo dobre serce, pełne współczucia dla cierpiących i potrzebujących pomocy. Często opatrywała rany myśliwych, leczyła dzieci oraz osoby ukąszone przez jadowite węże. Pomagała także zwierzętom, zarówno tym najbardziej płochliwym, które pozwalały jej się głaskać, jak i tym drapieżnym, które w jej obecności stawały się łagodne. Po radę i pomoc do pięknej Mbi przychodziły słonie, lwy, ptaki, małpki, a nawet stary i mądry nosorożec. Nie zawsze jednak mogła wszystkim pomóc, gdyż nic nie mogła poradzić na to, że noce nad Afryką były takie ciemne. W takich posępnych okolicznościach ginęli zbłąkani ludzie, a zmęczone całodniowym upałem zwierzęta, nie mogły trafić do wodopoju. W końcu, gdy poznała historię antylopy, która w mrokach zgubiła swoje małe, dzielna Mbi postanowiła pomóc wszystkim stworzeniom. Uklękła wśród piasków pustyni i błagała słońce, aby podarowało część swego blasku na czas nocy. Gdy słońce nie reagowało na jej prośby, zaczęła błagać księżyc, w imieniu zwierząt i ludzi, aby przychodził co noc. Wydawało się, że przychylił się do jej prośby i przez kolejne trzy dni pojawiał się na firmamencie każdej nocy. Potem jednak znów zniknął, a noce były czarne jak dawniej. Biedna Mbi wróciła do domu i trzy dni zastanawiała się, co ma dalej robić. W końcu zwołała ludzi oraz zwierzęta i poprosiła, aby naznosili jej suchego drzewa i traw. Każdy przyniósł tyle ile mógł, po czym wszystko ułożono w wysoki stos. Po pewnym czasie jego szczyt sięgał wysokością najwyższej palmy w okolicy, a Mbi zaczęła rozniecać ogień, trąc o siebie dwa kawałki drewna. Dziwili się ludzie i zwierzęta, po co dziewczyna chce otrzymać ogień, który przecież parzy. Ona jednak nic nie odpowiadała i pracowała dalej, nucąc swoją melodię. W końcu, gdy zaczął zapadać zmierzch, u stóp stosu pojawił się niewielki płomyk, który Mbi osłoniła od wiatru i podstawiła mu trochę suchej trawy i gałęzi. Niebawem cały stos zapłonął wielkim ogniem, widocznym ponad stepami i lasami. Zdawało się, że swoim jęzorem sięga nieba, wielka i jasna łuna była widzialna przez mieszkańców okolicznych wiosek oraz dla zwierząt idących do wodopoju.

Wszyscy się cieszyli, że dziewczyna pokonała w ten sposób noc

Ona jednak siedziała smutna przy dopalającym się z wolna stosie, gdyż wiedziała, że nie zdoła utrzymać płomieni, a czarna noc niebawem znów zawita nad lądem. Zwierzęta zbiegły się do niej, aby podziękować za to, że będą mogły nocami chodzić po leśnych ścieżkach. Ona jednak zdawała sobie sprawę, że nie jest w stanie, nawet przy pomocy wszystkich przyjaciół, podtrzymywać ogień na czas kolejnych nocy. Zdesperowana, zaczęła błagać noc, aby rozjaśniła trochę swoją straszną ciemność, choćby o blask iskier z dogasającego stosu. Wypowiadając te słowa, zaczęła zagarniać rękoma żarzący się jeszcze popiół i rzucać go wysoko, aż pod kopułę nieba. Drobne iskierki z wielkiego stosu rozsypały się po niebie i pozostały na nim już na zawsze. Tymczasem nazajutrz Mbi przejrzała się w jeziorku i zauważyła, ze jej jasna skóra stała się bardzo ciemna. Popiół osmalił jej twarz, a jej piękne włosy opalone przez płomienie, stały się krótkie, bez połysku i drobno kręcone. Od tego czasu wszyscy Buszmeni z plemienia, z którego pochodziła, mają ciemną skórę i krótkie, kręcone włosy.

Opowieść pozwala zrozumieć, że czasem do rozwiązania jakiegoś ważkiego problemu potrzebne są pomysły proste, choć niekonwencjonalne. Trener, podobnie jak piękna Mbi, nie powinien operować schematami, ale ciągle starać się zachować kreatywność myślenia. Powodzenie w niekonwencjonalnych działaniach uzależnione jest od dobrej i owocnej współpracy wielu ludzi. Jedna Mbi  bez pomocy ludzi oraz różnorodnych zwierząt, nie byłaby w stanie ułożyć tak wielkiego stosu, który oświetlałby nocą drogi, a później stał się przyczynkiem do powstania wszystkich gwiazd na niebie. Szkoleniowiec, poprzez odpowiednio dobrane scenariusze i gry, musi starać się stworzyć z grupy swoich kursantów, sprawną i zgodną ekipę, zdolną do współpracy, a czasem nawet do poświęceń. Trener powinien być także cierpliwy, tak jak Mbi, gdy rozniecała ogień przy pomocy dwóch kawałków drewna. Podobnie jak Mbi powinien, cechować się empatią, aby zrozumieć problemy swoich podopiecznych, pomagać im i wysłuchać ich dokładnie, gdy zajdzie taka potrzeba. Bajka dowodzi także metaforycznie, że nie ma takiego wyzwania, któremu nie można byłoby sprostać. Wszystko zależy od motywacji, chęci oraz zdolności do poświęcenia własnego czasu na potrzeby innych. Zarazem, warto pamiętać, że zgrana grupa nie powstaje szybko pod wpływem jednego wydarzenia. Musi być to ciąg przedsięwzięć skierowanych na realizację konkretnych celów, na stworzenie atmosfery wzajemnego zaufania i szacunku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here